Ach, co to był za maj … (Kayseri, cz. 2)

Drugi dzień pobytu w Turcji był bardzo pracowity, tym razem odwiedzaliśmy gimnazja i szkoły średnie. W szkole zawodowej, na kierunku mechatronika zaprezentowany nam został robot, który był prezentowany na międzynarodowym konkursie młodych konstruktorów, gdzie młodzież zajęła czołowe miejsce.

Najbardziej fascynująca dla mnie była obserwacja techniki plastycznej (prezentuję ją od 4 minuty nagrania wideo, zamieszczonego poniżej). Muzyka na żywo jaką przedstawiali gimnazjaliści była również bardzo ekscytująca.

ZAPRASZAM DO OBEJRZENIA NAGRANIA

 

Reklamy

Ach, co to był za maj … (Kayseri, cz. 1)

Po bardzo pracowitym marcu i kwietniu, myślę tu o seminariach regionalnych – kilka dni wytchnienia. Dziś właśnie mija dwa lata kiedy to po majowych świętach wyruszyłem do Turcji na wizytę studyjną. Przygoda zaczęła się już w Warszawie, gdzie samolot do Stambułu był opóźniony o dwie godziny. Oczywiście w Stambule miałem przesiadkę do miejsca docelowego – Kayseri. Niestety przyleciałem za późno i mój samolot już odleciał. Myślałem, że będę się tułał do rana, ale znalazło się jeszcze wolne miejsce na lot o północy. O trzeciej nad ranem byłem już w hotelu w Kayseri, przepięknym mieście położonym u podnóża wygasłego wulkanu Erciyes.

Pierwszy dzień: Spotkanie z władzami oświatowymi Kayseri, oczywiście wykład o systemie edukacyjnym oraz rozwiązaniach technologicznych stosowanych w ICT w regionie Anatoli i Kapadocji. Po spotkaniu fotka do prasy na schodach.

„:Pierwsze koty, za płoty”.  Następnie rundka po mieście i zwiedzanie zespołu szkół (podstawówka i gimnazjum) – kolejna konferencja i poczęstunek.Nie ukrywam, że gospodarze byli bardzo gościnni.

Po spotkaniu zwiedzanie miasta, m.in. muzeum domu tureckiego.

Chwila odpoczynku przed meczetem …

Wieczorem kolacja w gronie gospodarzy, na wzgórzu poza miastem. Tak minął pierwszy dzień pełen emocji, wrażeń a także nowych doświadczeń edukacyjnych. Wizyty w szkołach bardzo interesujące, wymiana poglądów, rozmowy z nauczycielami to nowe treści przydatne w dalszej pracy. Pobyt w międzynarodowej grupie również otwiera różnorodne możliwości poznania innych systemów edukacyjnych i doświadczeń kolegów i koleżanek w pracy z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi.

Dla ciekawych proponuję krótki film:

Liderzy Letnich Szkół w Beskidach, cz. 4

W odpowiedzi na komentarz Andrzeja o wizytach studyjnych muszę zaznaczyć, że wśród grona uczestników Letnich Szkół pojawia się w 2009 i 2010 roku Oliver Buček ze Słowenii. Pobyt Olivera w Stryszawie był wynikiem wizyty studyjnej Andrzeja Pecia w Ptuju (Słowenia). Kolejnym następstwem wizyty studyjnej był nasz wspólny pobyt z Andrzejem w Ptuju na zaproszenie Olivera.

Na zdjęciu Andrzej w stroju góralskim uczy nauczycieli i dzieci podstawowych kroków hajduka.

Na kolejnym zdjęciu ja pokazuję uczniom klas młodszych swoje pomysły na aktywne słuchanie muzyki.

Na zaproszenie Centrum Szkoleniowego eduskrypt.pl przyjechał z Chicago na Letnie Szkoły w 2010 i 2011 roku znany poeta emigracyjny Adam Lizakowski.

Na zdjęciu powyżej Adam Lizakowski tłumaczy z j. angielskiego wykład Olivera.

Na Letniej Szkole Artystycznej w 2010 roku odbył się wieczór poetycki Adama Lizakowskiego w ramach 30-lecia debiutu poetyckiego. Marek Czarnecki i Karolina Barańczuk recytowali wiersze Adama Lizakowskiego.

Na zdjęciu powyżej Adam Lizakowski przedstawiający swoje publikacje. Miło jest mi w tym miejscu dodać, że część poezji Adama odnosi się do Gór Sowich i miasta Pieszyce, które jest miastem rodzinnym nie tylko Adama, ale również moim i Andrzeja Pecia, poezja w której Adam wspomina znane mi z dzieciństwa miejsca oraz osoby trafia do mnie zupełnie inaczej.

Poniżej na zdjęciu trzej panowie z Pieszyc.

Na koniec tych miłych wspomnień warto dodać, że wizyty studyjne, tak jak wspomniał Andrzej w swoim komentarzu to nie tylko kontakty zawodowe, ale również i przyjaźnie. Jedną z takich niezapomnianych chwil był pobyt w winnicy Plajnšek

Na zdjęciu na wzgórzu winnicy z naszymi przyjaciółmi z Ljudska Univerza w Ptuju

Kończąc rozważania o Liderach Letnich Szkół w Beskidach, cz. 4 muszę wspomnieć jeszcze o jednej osobie – Andrzeju Skrodzkim – operatorze kamery i montażyście relacji filmowych, starannie dokumentowanych wydarzeń, które miały miejsce w Centrum Szkoleniowym eduskrypt.pl za co mu serdecznie dziękuję.

Wspomnienia z Paryża – ICT w edukacji artystycznej

W odpowiedzi na wpis „Liderzy Letnich Szkół w Beskidach, cz. 3” Michał poruszył wątek o mojej wizycie studyjnej we Francji. Rzeczywiście Paryż, który pamiętam z maja 2006 roku pozostawił w mojej pamięci miłe wspomnienia, a przede wszystkim zdobyta nowa wiedza i doświadczenie pozwoliło mi po tej wizycie działać inaczej. Te projekty międzynarodowe są doskonałym narzędziem do zdobywania nowych pomysłów, w myśl powiedzenia „pomysł rodzi pomysł” w tym przypadku pasuje jak najbardziej. W Paryżu spotkałem wspaniałych, podobnie „zakręconych” ludzi jak ja. Polskę reprezentowały dwie osoby ja i Iwona z Dąbrowy Górniczej, Włochy – Rita z Rzymu, Margherita z Pesaro i Salvatore z Werony – dobrze go zapamiętałem cały czas jak się komukolwiek przedstawiał mówił „Salvatore z Werony – z tej samej co Romeo i Julia”. Z Węgier przyjechała znakomita pianistka wykładowca uniwersytecki z Szeged – Noémi, Rumunię reprezentował – Ioan z z Tarnaveni w Siedmiogrodzie (Transylwania) – drażliwego tematu drakula itp. z nim nie poruszałem, za to jak przystało na Słowian raczyliśmy się produktem lokalnym w płynie przywiezionym z rodzinnych stron Ioana. Niestety dla naszych nowo poznanych francuskich przyjaciół produkt lokalny z Południowych Karpat był zbyt mocny. Kolejnym zapaleńcem w naszej ekipie był Victorien z Belgii, z którym oprócz Hiszpana Nicanora z Oviedo i Iwony z Polski stanowiliśmy zgraną paczkę. Pozostał jeszcze jeden uczestnik Ahmet z Turcji, dyrektor szkoły z BÝNGÖL. Nasze pierwsze spotkanie odbyło się w XIV dzielnicy, niegdyś dzielnicy francuskiej bohemy z lat 30-tych – Montparnasse. Niedzielny wieczór po przylocie do Paryża spędziliśmy w kawiarni na integracji razem z gospodarzami: Angélique, Pierre, Denis, Joël i Olivier do końca naszej wizyty opiekowali się naszą grupą. Od poniedziałku do piątku każdy dzień wypełniony był pracą. Poniedziałek rozpoczął się prezentacjami pomysłów uczestników wizyty, m.in. ja również przedstawiałem swoje pomysły – dotyczące multimediów, które przygotowałem w roku 2002 dla wydawnictwa MAC. Niestety na zwiedzanie Paryża nie było zbyt wiele czasu. Jednak wypełnione dni zajęciami pozwalały doświadczyć czegoś nowego. Szczegóły wizyty zostały opisane w raporcie grupowym – Wizyta Studyjna w Paryżu

Jednym z największych dla mnie wydarzeń podczas wizyty były zajęcia w „Cité de la musique” zajęcia w studiach nagraniowych, multimedialnej bibliotece oraz muzeum instrumentów były dla mnie czymś nowym, jeszcze nieodkrytym. Poniżej na zdjęciu cała grupa przed Cité de la musique.

Jak przystało na artystę, na miejsce noclegu mogłem tylko wybrać jedną dzielnicę – Montmartre. Mieszkałem w Hotel de Bellevue. Jednak aby poczuć prawdziwy klimat Montmartre’a z początków XX wieku niestety trzeba było dość długo posiedzieć sobie w miejscu, gdzie kiedyś gawędzili i pili kawę wielcy artyści.

Po powrocie do Polski mogłem zdobyte doświadczenie wykorzystać w pracy nie tylko edukatora, ale również jako redaktora programowego początkującej nowej Platformy edukacyjnej – www.eduskrypt.pl

Na komentarze jak się ma ta wizyta do P21 – odpowiadam: w paryskich przedszkolach i szkołach zobaczyłem zupełnie inny system nauczania. Najważniejsza była kreacja i indywidualne myślenie. Dla przykładu: na jednej z lekcji muzyki, dzieci w klasie V lub VI mieli na komputerach skomponować melodię opartą na – monodii lub polifonii. Uczestnicy wizyty bacznie obserwowali poczynania uczniów.

Pod koniec lekcji uczniowie prezentowali swoje pomysły. Na pytania nauczycielki – „to co skomponowałeś to monodia czy polifonia?” po prezentacji kilku uczniów, którzy odtwarzali swoje kompozycje i odpowiadali błędnie na pytanie nauczyciela, ja nie wytrzymałem. Obok mnie siedziała Rita z Rzymu z departamentu kształcenia z ministerstwa szkolnictwa Włoch, mówię do niej że to jakaś porażka, cała lekcja na nic. Skomponowali sobie utworki i nie wiedzą co zrobili. Powiedziałem Ricie, że ja w 3 minuty wytłumaczę uczniom jak mają rozróżnić monodię od polifonii. Poprosiłem do pianina dwóch uczniów, zagrałem im kilka przykładów i po trzech minutach bezbłędnie rozpoznawali to o czym jak myślę była lekcja „Monodia i polifonia”. Moim próbom uważnie przypatrywała się nauczycielka, po czym jak dzieci wyszły na przerwę powiedziała do mnie – „nie rozumiesz moich intencji i naszego sposobu nauczania”, ja na to – „straciłaś całą lekcję, a i tak uczniowie nie rozpoznawali, czy to jest monodia, czy polifonia”.

W odpowiedzi usłyszałem „nieważne czy rozpoznają to i umieją nazwać, ale ważne że to wykreowali – skomponowali, jak uważasz czy ta wiedza o monodii i polifonii przyda im się do czegoś w życiu? Na pewno bez tej wiedzy będą mogli spokojnie żyć, natomiast kiedy będą w sytuacjach krytycznych wymagających myślenia ich wyobraźnia i kreacja pozwoli im wybrnąć z takich trudnych sytuacji. Starając się jako ludzie dorośli o pracę, będą musieli się wykazać kreatywnością, bo tego oczekują pracodawcy, a nie wiedzą na temat monodii, czy polifonii”. Muszę przyznać, że mnie wtedy zamurowało – Angélique miała rację i najgorsze było to, że musiałem jej to przyznać, choć byłem przekonany że to właśnie ja mam patent na edukację. Od tego momentu zacząłem inaczej spoglądać na kształcenie, nowe rozwiązania pojawiły się w dość krótkim czasie w moich nowych podręcznikach do muzyki. Zajęcia prowadzone przeze mnie w przedszkolu, też zmieniły swoją formę – poszukiwałem wtedy czegoś nowego, innego, twórczego i spontanicznego. Wprowadzone zmiany w moich zajęciach umuzykalniających zaowocowały nowymi pomysłami na edukację małego dziecka. Napisałem wtedy swój nowy program do zajęć umuzykalniających dla dzieci w wieku przedszkolnym pt.33 spotkania ze sztuką. Zawarte w nim idee, stały się podstawą filozofii projektu P21 – Twórcze Przedszkole XXI wieku.

Na zakończenie tych rozważań jeszcze jedna ciekawostka, aby skończyć szkołę muzyczną uczniowie nie tylko grają na dyplomie utwory, ale muszą również sami zaaranżować jakiś wybrany przez nauczyciela utwór lub piosenkę. Chciałbym zobaczyć w Polsce taką szkołę muzyczną, w której uczy się pisania na komputerze nut oraz aranżowania z użyciem profesjonalnych programów muzycznych. Na koniec dwa zdjęcia z Paryskich szkół muzycznych. Zastanawiam się jak daleko jesteśmy za … i normalną edukacją.

Liderzy Letnich Szkół w Beskidach, cz. 3

Po raz trzeci zostały zorganizowane Letnie Szkoły w Ośrodku Szkoleniowo-Rekreacyjnym GROŃ w Stryszawie. Tym razem przygoda moja dotyczyła II Letniej Szkoły Artystycznej  i I Letniej Szkoły Teatralnej. Hasłem przewodnim wszystkich Letnich Szkół w roku 2009 była „Filozofia Nowej Podstawy Programowej”.

Ze względu na charakter mojego blogu skupię się na dwóch liderach zajęć warsztatowych, które prowadzili uczestnicy Letnich Szkół z 2008 roku Marek Czarnecki i Michał Sawicki. Dla Marka Czarneckiego było to ważne doświadczenie edukatorskie, tym bardziej że już dawno namawiałem go na prowadzenie zajęć i pokazywanie innym nauczycielom swoich pomysłów w pracy z małym dzieckiem.

Z Markiem poznałem się w Elblągu w 1994 roku podczas warsztatów dla nauczycieli muzyki.

Demonstrowałem wtedy swoje pomysły na konwencjonalne i niekonwencjonalne nauczanie muzyki. Moje alternatywne pomysły spotkały się z dużym zainteresowaniem nauczycieli, jednym z nich był właśnie Marek, który w niedługim czasie odezwał się do mnie z propozycją swoich pomysłów na wychowanie muzyczne poświęcone dzieciom młodszym. Otrzymałem wtedy od Marka mnóstwo tekstów, piosenek, scenariuszy i pomysłów dotyczących edukacji wczesnoszkolnej. W roku szkolnym 1996/97 przygotowałem cykl publikacji dla dzieci pt. Mamo, ja śpiewam!, Tato, ja śpiewam!, Babciu, ja śpiewam!, Dziadku, ja śpiewam! w których znalazły się m.in. nasze wspólne muzyczne pomysły. Do najbardziej udanych i popularnych piosenek, które do chwili obecnie nadal są śpiewane przez dzieci, na różnego rodzaju konkursach, czy przeglądach piosenki dziecięcej, ale również tak zwyczajnie w przedszkolu i szkole podstawowej w klasach I-III należą m.in.: Solo z parasolem, Zimowy berek, Zaczarowany klucz, Skrzypcowa kołysanka i Pada śnieg.

Michała Sawickiego nie musiałem namawiać do prowadzenia zajęć, sam się niesamowicie do nich „palił”. Z Michałem wiąże mnie zupełnie inna przygoda, z roku 1996 lub 1997, kiedy byłem zaproszonym wykładowcą na zajęcia muzyczne ze studentami studiującymi w WSP w Słupsku, obecnie Pomorska Akademia Pedagogiczna. Niestety nie poznałem go wtedy wśród rzeszy studentów, z którymi miałem zajęcia, ale on mógł wtedy poznać mnie. Mam nadzieję, że jak przeczyta ten wpis to napisze kilka słów o tym zdarzeniu. Po latach ponownie nasze drogi się zeszły, był moim studentem na studiach podyplomowych w WSA w Łomży. Sztuka w formie 3 semestralnych studiów podyplomowych była realizowana w WSA według mojego programu autorskiego. Będąc kierownikiem merytorycznym i wykładowca tego kierunku miałem większy kontakt ze studentami, stąd oprócz Michała Sawickiego wyłoniłem kilku innych liderów, których namówiłem do współpracy. O nich muszę również napisać, bo warto, ale zrobię to w jakimś kolejnym wpisie. Co do Michała, podjął ze mną współpracę przy podręczniku do muzyki dla klas 4-6 pt. I wszystko gra! wydanego przez Wydawnictwo MAC w Kielcach. Oprócz piosenek, które znalazły się w podręczniku i śpiewniku przygotował on również opracowania metodyczne dotyczące zagadnień opisanych w przewodnikach metodycznych dla nauczycieli.

Zimą w roku 2008 wyjechał ze mną na kilka spotkań promocyjnych organizowanych przez wydawnictwo, pojawił się podczas konferencji, m.in. w: Olsztynie, Elblągu, Kielcach, Lesznie, Zielonej Górze, Poznaniu. Był to dla niego dobry test i sprawdzian swoich umiejętności prowadzenia zajęć nie tylko z dziećmi i młodzieżą, ale również z dorosłymi, w dodatku bardzo wymagającymi nauczycielami muzyki. Byłem z niego zadowolony, że się sprawdził w „boju” – pierwsze „koty za płoty”.

Jesienią 2008 roku Michał został wydelegowany przez Centrum Szkoleniowe eduskrypt.pl do odbycia wizyty studyjnej w Turcji.  To piękna historia, tyle mi Michał opowiadał o Turcji, że trochę mu pozazdrościłem tego wyjazdu. Opowieści o locie balonem nad Kapadocją, interesująca kultura i jedzenie … Długo się nie zastanawiałem, postanowiłem że również pojadę do Turcji, ale o mojej przygodzie w Turcji opowiem innym razem.

Wracając do tematu, tego samego lata kiedy wróciliśmy po Letnich Szkołach do domu, popracowaliśmy razem nad nowym projektem muzycznym – Nadnarwiańskie pastorałki. Kolejne lata przyniosły nam nowe pomysły i projekty, m.in. Śpiewnik gimnazjalisty wydany przez Wydawnictwo JUKA w Warszawie. Michał dość szybko m.in. z piosenką Ciągle pada zaprezentował się z zespołem Soli Deo podczas III Forum Funduszy Europejskich w Warszawie. Jako współautor śpiewnika Michał Sawicki poruszył niebo i ziemię, aby szerszej publiczności zaprezentować nasz  materiał. Nawet podczas koncertu kolęd nagranego w Telewizji Trwam w programie Muzyczne drogowskazy zaprezentował nasz wspólny śpiewnik. Obecnie w projekcie P21 Michał m.in. odpowiedzialny jest za dziecięcy zespół wokalny – STUDIO PIOSENKI DZIECIĘCEJ P21.

W grudniu br. ukaże się nasza wspólna publikacja śpiewnik z płytą CD pt. Wyśpiewamy Ci Dziecinko, w której to właśnie dzieci ze Studia Piosenki Dziecięcej P21 będą się prezentowały wokalnie w dwóch pastorałkach oprócz popisów wokalno-instrumentalnych zespołu Soli Deo.